Rodos 2022

Film zmontowany , widoczny na moim kanale – a teraz czas na szczegóły.

Na krótki urlop szukałam względnie taniego lotu i hotelu – gdzieś , gdzie będzie cieplej. Padło na Rodos. Sam przelot i zakwaterowanie odbyło się sprawnie. Mieszkaliśmy w miejscowości Ialyssos – na zachodniej części wyspy. Plaże po tej stronie wyspy są kamieniste, niezbyt przyjemne. Zatem sama lokalizacja hotelu była taka sobie. Plusem była odległość do miasta Rodos – 7-8 km. Drugiego dnia ruszyliśmy zatem plażą w stronę Rodos.

Doszliśmy do Rodos i zmęczeni wsiedliśmy w autobus , by wrócić do Ialyssos.

Kolejnego dnia zamierzaliśmy zwiedzić Rodos – ale już jadąc autobusem. Bilet w jedną stronę kosztował 2,5 €. Bilet kupuje się u kierowcy.

Końcowy przystanek znajduje się w okolicy portu – więc od tego miejsca zaczęliśmy zwiedzać miasto.

Po zwiedzeniu nabrzeża ruszyliśmy za mury Starego Miasta. Zanurzyliśmy się w jego historyczną część. Mnóstwo uliczek , zabytkowych kamienic, łuków podtrzymujących budynki. Mnóstwo też turystów – jest połowa maja – jak to wygląda w sezonie ? Jeśli chcecie zwiedzić miasto – to najlepiej po , lub przed sezonem.

Około 16 ruszyliśmy na przystanek , by wrócić do hotelu. To była bardzo dobra decyzja – bowiem już na pierwszym przystanku autobus zapełnił się w 100 %.

Kolejny dzień – a właściwie trzy dni – to objazd wyspy wypożyczonym w hotelu samochodem. Cena wynajmu fiata punto – to 25 €/dzień. Trochę gorzej z ceną paliwa – 2,3- 2,4 €/L.

Ruszamy do odrestaurowanego klasztoru Filerimos (2×6€). Klasztor został opanowany przez pawie, które wszędzie rozkładały swoje kolorowe ogony.

Ze wzgórza rozciąga się widok na okoliczne miejscowości.

W dalszą drogę udajemy się zachodnim wybrzeżem wyspy.

Po drodze mijamy starożytne Kamiros (z naciskiem na „mijamy”). Dalej, po kilkunastu kilometrach w oddali majaczą ruiny zamku Kritinia.

Następnie zatrzymujemy się na chwilę przy widocznym z drogi ciekawym wąwozie szczytu górskiego Attaviros.

Następny przystanek to wieś Siana, słynąca z miodu i soumy.

Kawałek dalej ukazują się nam położone na „samotnej skale” malownicze ruiny zamku joannitów w Monolitos.

Teraz już jedziemy na południowy kraniec wyspy: półwysep Prassonisi. To granica Morza Egejskiego. Jest tam ogromna plaża i oczywiście windsurferzy. W czasie naszego pobytu mierzeja jest zalana wodą, dlatego teraz to raczej wyspa.

W drogę powrotną kierujemy się wschodnim wybrzeżem. Jeszcze jeden przystanek na krótki postój z widokiem na rozległą plażę Tsambika.

Kolejny dzień – to zwiedzanie Lindos. Z daleka widoczne białe domy na stokach wzgórza. A na szczycie ruiny starożytnego akropolu. Osiołki dowożą tam turystów na swoich grzbietach. A turystów jest mnóstwo. Parking przed miastem jest darmowy, ale poszukanie wolnego miejsca zajmuje nam trochę czasu. Rezygnujemy z wejścia na akropol, ale podziwiamy widoki spod jego murów.

Potem spacerujemy zatłoczonymi wąskimi uliczkami. Ruszamy kawałek dalej, na małą plażę Agios Pavlos.

Następnie jedziemy jeszcze na kamienistą plażę do pobliskiej Pefki. Polecam – spokój, cisza, mało ludzi. Na plaży dostępne są leżaki.

Ostatni dzień , w którym objeżdżamy wyspę. W planie mieliśmy krótki wypad do term w Kallithea. Na terenie nieczynnych już  term (2×4€) znajduje się skalista zatoczka, w której można znów popływać. Polecam to miejsce do snorkelingu. Trzeba iść na lewą stronę zatoczki – do końca. Zobaczycie wówczas miejsce , gdzie zatrzymują się stateczki – właśnie na pływanie z rurką. Jest tam ogromna jaskinia do której można wpłynąć, wyjść na brzeg , chwilę odpocząć i wrócić.

Potem jedziemy dalej, do zatoki Anthony Quinna. Tak naprawdę  nie wiemy czy nie jest to następna zatoka. Ale ponieważ jest tu ładnie zatrzymujemy się przy plaży Ladiko. Spacer po okolicznych skałach a potem znów ciekawy snorkeling.

Na koniec jedziemy jeszcze do miasteczka Archangelos z ruinami twierdzy wzniesionej przez joannitów. Ale muszę przyznać, że miejsce to nie urzekło nas specjalnie. Prawdę mówiąc po prostu nie podobało się nam .

Przedostatni dzień na Rodos – a my płyniemy na wyspę Simi speed boatem Sebeco. Rejs wykupiliśmy wcześniej w Rodos. Kosztował nas 34 €/osobę. Punktualnie odebrano nas z hotelu, dowieziono do portu . Wypływamy z portu w Rodos. Tego dnia cumował akurat ogromny wycieczkowiec Celebrity Beyond.

W porównaniu z nim płyniemy małą łódeczką. Rejs w jedną stronę trwa ok. 1h15min. Już z daleka widać kolorowe domy na stokach wokół zatoki.

W miasteczku spędzamy ok. 3h. Wszędzie widać, że miasto słynęło z połowu gąbek. Jest wiele stoisk z różnymi rodzajami tych organizmów. Ceny też są różne.

Ruszamy na spacer najpierw jedną stroną zatoki,

a później drugą. Wspinamy się wysoko do ruin zamku. Roztacza się stąd wspaniały widok na miasto, port i zatokę

Trzy godziny minęły bardzo szybko. Rejs powrotny i transport do hotelu i….. Tak to już koniec przygody z Rodos. W dniu wyjazdu poranek przywitał nas zachmurzeniem i deszczykiem. Po dwóch godzinach wypogodziło się. My do czasy wyjazdu z hotelu spędziliśmy siedząc nad morzem i trochę na leżaczkach w hotelowym parku.

Pobyt był bardzo udany – a rady ? Wypożyczyć samochód, a noclegi wybrać po wschodniej stronie wyspy, tak na wysokości plaży Tsambika

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.