Nowy członek rodziny

Decyzja o posiadaniu psa nie należała do łatwych, ale od 31 lipca mieszka z nami Jacke .

Pochodzi z hodowli Moje Anioły. Urodził się 3 czerwca. Urzekł mnie swoimi ślicznymi oczkami – i cudownym kolorem.

Musieliśmy oczywiście poczekać aż skończy przynajmniej 8 tygodni. W tym czasie od Hodowcy dostawałam zdjęcia , jak rósł i bawił się nasz wybraniec.

31 lipca przywieźliśmy malucha do domu.

Trasa z Janowca Wielkopolskiego – do Bydgoszczy – to około 45 min jazdy. Piesek spokojnie zniósł przejazd. Puszczony do ogródka w jednej chwili znalazł się u sąsiadów i ani myślał wrócić do nas. Przecisnął się pod ogrodzeniem i już. Niestety ten fakt spowodował, że nawet na ogródek musiał być wynoszony na smyczy. Pierwsza noc na nowym miejscu upłynęła bardzo spokojnie. Jacke spał w naszej sypialni – na swoim posłaniu, lub przemieszczał się w pobliże łóżka. Pierwsze dni były jednak ciężkie. Wynikało to raczej z konieczności częstego wynoszenia malucha na siku. Zostawiony na chwilę sam w pokoju ostro gryzł ściany. Na szczęście piesek był aktywny godzinkę – po czym na dwie zasypiał.

Po drugim szczepieniu po raz pierwszy zabraliśmy go na spacer do lasu. Pojechaliśmy do Samociążka. Szczeniak był kompletnie zakręcony.

Kolejny spacer już wyglądał o niebo lepiej.

Jacke skończył 12 tygodni – ładnie chodzi na smyczy, chociaż nie odważyłabym się go puścić luzem. Zbyt wiele rzeczy jest dla niego ciekawych na tyle, że moja osoba staje się chyba najmniej atrakcyjną alternatywą.


A po spacerku – spanko

Oczywiście poznał się z Pierniczkiem. Ciągle uczymy hasła – nie goń kota…

Co umie ? Reaguje na swoje imię, zna komendy – siad i leżeć, zostaw – pod warunkiem, że mu się chce. Zapomniałam napisać jaka to rasa . Poprawiam się więc – border collie.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.